Choruję z głową

Jestem przerażona koronawirusem…

Cześć!

Najprawdopodobniej słowo „koronawirus” jest najczęściej wyszukiwane w ostatnich tygodniach w internecie. Nie ma co się dziwić. Jest na ustach praktycznie wszystkich, bo jest śmiertelny i nie ma na niego lekarstwa.

Ostatnio nagrałam film na ten temat, jeśli go nie obejrzałeś to zapraszam.

https://youtu.be/CL5C1v56ISw
https://youtu.be/CL5C1v56ISw

Społeczeństwo w tej kwestii dzieli się na parę grup. Tych, co mówią, że czeka nas apokalipsa, tych, co lekceważą zalecenia, tych, co mówią, że ich to nie dotyczy i tych, co mają bekę. Są także Ci zdroworozsądkowi. I chwała za to.

Na początku stycznia myślałam, że co to mnie dotyczy, skoro Chiny są daleko. Oczywiście było mi przykro, że są ofiary śmiertelne, że tyle osób jest zarażonych, ile z nich jest w stanie bardzo ciężkim.

Przyznam się bez bicia, byłam w tej grupie śmieszkowej. Po ogłoszeniu przez Premiera, że uczelnie i szkoły będą zamknięte na conajmniej dwa tygodnie, poddałam się ogólnostudenckiej radości i „świętowaniu koronaferii”. Dopiero jak wróciłam do domu rodzinnego, przestałam być otaczana studentami, zrozumiałam, że mi ten koronawirus cholernie zagraża. Jestem w grupie wielkiego ryzyka.

Jak można być w tej grupie mając 20 lat? Mam ogromnie osłabioną odporność przez branie przez ponad 2 lata sterydów na zatoki, przebytą w grudniu operacje na nos oraz 16 innych operacji na przełomie 7 lat.

Oczywiście, nadal śmieszą mnie niektóre rzeczy, szczególnie filmiki, jak ludzie „pływają” w domu czy biegają na bieżni domowej. Natomiast przestałam określać ten szczególny czas koronaferiami, bo to ferie nie są. To czas, żeby siedzieć w domu i nie narażać siebie i innych.

Masz zaległości w Netflixie, w książkach albo zwyczajnie masz ochotę się wyspać za wszystkie czasy? Proszę bardzo, ale siedź w domu.

Zamiast obiadku u dziadków, zadzwoń do nich. Pogadaj, nie odwiedzaj. Zorientuj się czy ktoś w okolicy nie potrzebuje pomocy w zakupach. Zrób zakupy, nie odwiedzaj. Chcesz spotkać się z koleżanką? Zadzwoń, nie odwiedzaj.

Jaki mam apel do Was? Nic odkrywczego. Zostań w domu. Siedź na dupie.

Co mnie wkurza w ludziach w związku z pandemią? To, że naśmiewają się z ludzi, że panikują i siedzą w domu. Mają pretensje za odwołane koncerty, zamknięte bary, restauracje, za nakaz siedzenia w czterech ścianach. Wylewają swoje żale na Facebooku, krytykując wszystkich wokół, bo przecież to jest podobna choroba co grypa i wszyscy to wyolbrzymiają.

Nadal uważasz, że to zwykła grupa? Nie poruszyły Ciebie widoki pojazdów wojskowych, które wywoziły ciała zmarłych we Włoszech? Nie przerażają Cię coraz większe liczby zarażonych i coraz większa liczba zgonów?

Zastanów się czy chcesz sprawić, że pandemia rozprzestrzeni się w Polsce tak jak we Włoszech? Czy nie lepiej przesiedzieć to w domu? Zobacz jak ciężko pracuje nasza służba medyczna. Lekarze są czasem po 40h na dyżurach. Naprawdę nie jesteś w stanie im podziękować siedząc w domu? Co Cię to kosztuje? Tylko cierpliwość.

Dziękuje za przeczytanie wpisu. Jeśli możesz, to udostępnij to dalej, aby jak najwięcej osób było uświadomionych.

Trzymaj się ciepło i zdrowo! Bądź dobrej myśli i #zostańwdomu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.