Przemyślenia

Dlaczego przestałam jeść mięso i nabiał?

Cześć! 

W dzisiejszym poście dowiesz się czy mam fanaberię na nie jedzenie mięsa czy nabiału, jak do tego podchodzę oraz co sprawiło, że zdecydowałam się zmienić swoje nawyki żywieniowe.

Jesteś ciekawy odpowiedzi na te pytania? Czytaj dalej!

Odkąd parę tygodni temu przeszłam na dietę prawie wegańską (jem jajka jak są w cieście i miód) to otrzymałam mnóstwo opinii, że teraz to takie modne, te diety wege. Będąc z Wami szczera, to powiem, że bardzo mnie irytują takie komentarze.

Wiele osób, kiedy wyciągam moje pojemniki z jedzeniem są zaciekawieni co takiego sobie przyrządziłam do jedzenia a kiedy odpowiadam,, że coś bez mięsa i nabiału to przewracają oczami i mruczą pod nosem komentarze, które opisałam powyżej.

Ułyszałam również, że jestem nienormalna, bo w prawidłowej diecie musi być mięso i to nie zdrowe jak go nie ma, że nie mam na co kasy wydawać (a roślinna dieta nie jest bardzo droga). Uwaga, która rozśmieszyła mnie najbardziej była o tym, że przez izolację w związku z koroną tak mi się nudziło, że zaczęłam tak wymyślać.

HALO! A czy ktokolwiek się zapytał mnie czy ja przeszłam na dietę bo taką mam fanaberię i chcę podążać za trendami czy poprostu nie mogę jeść pewnych rzeczy? Naprawdę niewiele osób.

W grudniu 2019 miałam przeprowadzony zabieg na usunięcie polipów z zatok oraz prostowaną przegrodę. Przed operacją miałam prawie 2 lata sterydy, aby tych polipów się pozbyć i niestety po operacji parę tygodni również. Każdy kto miał kiedykolwiek styczność ze sterydami, wie jakie są one szkodliwe dla organizmu, ale przede wszystkim dla wagi. 

Z wagą miałam zawsze problem. Bywało, że ważyłam 41 kg przy wzroście 163 cm, a czasem waga pokazywała 64kg. Nie będę się tutaj na ten temat rozpisywać, bo napewno nagram na ten temat film i napiszę post, bo jest to dla mnie ważny temat

Kiedy miałam wizytę kontrolną po operacji dowiedziałam się, że moje polipy wróciły i jest ryzyko, że ponownie będę operowana. Zaczęłam czytać o tym, jak można leczyć stan zapalny bez leków i tym sposobem przeszłam na dietę antyzapalną, która opiera się na jedzeniu warzyw w każdym posiłku oraz produktów takich jak kasza czy ryż. Mięso mogło być tylko raz w tygodniu, tak jak nabiał. Bardzo ważne było jedzenie ryb, które spożywałam nawet 6 razy w tygodniu i produktów sojowych, które musiały być w jednej lub dwóch porcji dziennie. 

Odstawiając nabiał zauważyłam, że czuje się o wiele lepiej. Po mleku moje jelita mnie błagały, żebym już więcej go nie piła, a po zjedzeniu mięsa miałam wrażenie, że jestem parę kilo większa i miałam problemy z trawieniem.

Na początku myślałam, że może to jest przez laktozę, ale tak nie było. Mleko bez laktozy nadal powodowało ogromny dyskomfort, nie czułam specjalnej różnicy między produktami bez laktozy a normalnymi.

Zaczęłam co raz bardziej ograniczać nabiał i mięso, aż całkowicie przestałam je jeść. Nie czuje potrzeby, nie ciągnie mnie to takich produktów i nie brakuje mi ich. Szukam wegańskich zamienników np. żółtego sera czy kiełbasek – swoją drogą, te z boczniaków są prze genialne!

Zdaża mi się nie być na diecie, ale to tylko w sytuacjach kiedy jestem „w gościach” i nie mam możliwości zjedzenia wegańskiego obiadu. Wtedy wiem, że brzuch będzie mnie bolał, ale jeśli nie mam innej opcji to nic nie zrobię. Bardzo doceniam jeśli ktoś pyta co może mi przyrządzić i interesuje się co znajduje się w moim menu. Jednak zdałam sobie sprawę, że nie do wszystkich trafię swoim komunikatem o diecie i nie każdy będzie to akceptował.

Nie chcę czuć się źle, więc na codzień, kiedy sama sobie gotuję to jem wegańsko. Nie jestem weganką na pokaz, która chwali się każdemu, że jest #veganfreak. Uważam, że w przypadku problemów ze zdrowiem, diety na pokaz są totalnie bez sensu, bo oszukujesz nie tylko innych ale i siebie, marnujesz czas i pieniądze. Po co?

A Wy, co uważacie o diecie wegańskiej? Bylibyście w stanie na taką dietę przejść? Dajcie koniecznie znać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.